Hello cats and dolls, I"M BACK! It's been a while since the last post and I'm realy sorry for that! I was working hard as a make-up artist and practicing even harder to become a professional tattooist.And after almost a year my dream came true! Right now I'm a tattoo apprentice at Blackstar Studio (Warsaw). So from now on I will post photos of my make-up, favourite vintage stylings and TATTOOS! YAY! :D So here is the first part of my latest tattoos:
Udało się! Po prawie czterech latach wspólnych śniadań, kiedy to już traciłam nadzieję, stało się: mamy wspólne zdjęcia :D
Może się Wam to wydać śmieszne, ale nasze wspólne zdjęcia można policzyć na palcach jednej ręki, a na większości choć jedna osoba wygląda (mówiąc delikatnie) niekorzystnie...
Cieszę się zatem, z wielką radością spamuję i będę spamować :D
Bonusowo instagramowe gupki:
Zdjęcia wykonał Adam Kryciński, za co serdecznie dziękujemy - niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi :*
Dzisiaj dużo zdjęć mojej idolki numer jeden: ponadczasowej, ultrakobiecej Dity Von Teese. Jej styl to dla mnie kopalnia inspiracji. Ubrana czy też nie, zawsze wygląda świetnie ;)
Halloween już dawno za nami, a ja dopiero teraz mam czas spokojnie usiąść przy kompie i podzielić się z Wami mini relacją z mojego ulubionego dnia w roku.
Jako fanka horrorów, groteskowych ciuchów i sztucznej krwi zawsze czekam na Halloween z utęsknieniem. Już miesiąc wcześniej myślę intensywnie nad przebraniem. I co roku obiecuję sobie, że tym razem naprawdę ten pomysł wcielę w życie. Niestety, jako charakteryzatorka zazwyczaj staję przed trudnym wyborem: wziąć wolne i zająć się sobą, czy umówić klientów i nieźle zarobić? Oczywiście zawsze wybieram pracę. W tym roku nie było inaczej - po całym dniu malowania kilku par oczu i babraniu się w krwistej mazi kompletnie nie miałam już energii na własną charakteryzację :( Oh well, cytując wieszcza: "Halloween to ja mam codziennie przed lustrem". Resztką sił wciągnęłam na siebie sukienkę, a makijaż i włosy powstały w ekspresowym tempie - byłam już spóźniona na imprezę. W ten sposób powstała zmora a la Vampira:
No cóż... można to było bardziej dopracować :/ Zwłaszcza brwi i włosy. Za rok przerobię tę kieckę i przebiorę się za Elvirę :D
Mimo luk w kostiumie bawiłam się fantastycznie na rock'n'rollowej imprezie w klubie 2Koła i koncercie The Real Gone Tones, którzy przybyli do nas aż z cmentarza na południu Teksasu. Mówi się, że głos pięknej cowgirl Marli Marvel obudziłby umarłego. Tak też było:
Sexy white trash! Za krew, siniaki i kompromitujące zdjęcia odpowiedzialna jestem ja ;D