Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peggy Sage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peggy Sage. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

Wet look

Witam w nowym roku (i po dłuuugiej przerwie)!
Dawno mnie tutaj nie było, przez ostatnie 2 miesiące żyłam w szalonym tempie: praca, praca, święta, praca... Na szczęście w styczniu mam sporo wolnego (na razie) więc odpoczęłam i mogę sobie pozwolić na 2 posty jednego dnia :D Obiecałam sobie, że w nowym roku bardziej się przyłożę do prowadzenia bloga (który to już raz tak piszę?;p) i będę systematycznie wrzucać zdjęcia makijaży.
Na początek podzieliłam się z Wami zdjęciami pięknej Nicole autorstwa Maćka Bernasa. Mam nadzieję, że Wam się spodobały, bo jestem bardzo dumna ze swojej pracy ;)

Jako bonus wrzucam propozycję makijażu na zimę i karnawał - "wet look".
"Mokry" makijaż to jeden z moich ulubionych. Nie jestem fanką bardzo świecących kosmetyków takich jak perłowe cienie do powiek, ale sposób w jaki odbijają światło tłuste produkty jest rewelacyjny i niebanalny.

Mój dzisiejszy "mokry makijaż" w wersji total look:


Cera: Mocno rozświetlona (niestety na zdjęciach tego nie widać, flesz popsuł efekt... najlepiej wygląda w świetle dziennym, ale słońce nie chciało współpracować :/). Użyłam bazy nawilżającej i fluidu Rouge Bunny Rouge, bez pudru, następnie rozświetliłam kości policzkowe, nos, górną wargę i skronie perłową mozaiką Mirabelle od Peggy Sage. UWAGA! Taki zabieg sprawdza się tylko w przypadku zadbanej cery, jeśli masz dużo niedoskonałości lub zmarszczek ogranicz świecenie do minimum! Błysk podkreśla fakturę skóry, nie koniecznie na plus...

Oczy: Korektor nawilżający to podstawa, maskuje cienie i przedłuża trwałość makijażu. Warto go delikatnie przypudrować, żeby uniknąć ważenia kosmetyków. Błysk to zasługa cieni w musie Chanel wklepanych i roztartych palcem. Cienka warstwa trzyma się cały dzień, ale grubsza może się ważyć w załamaniu powieki. Polecam wybierać takie cienie w musie, które zasychają. Byle jaki kosmetyk po godzinie będzie wyglądał fatalnie. Pod łukiem brwiowym i w kącikach wewnętrznych nałożyłam ponownie mozaikę rozświetlającą w kamieniu, dzięki jej suchej konsystencji mokre cienie nie rozmazują się dookoła. 
Żeby dodatkowo podkreślić oko użyłam miękkiej kredki arabskiej Peggy Sage w linii wody. Mam mocny typ urody, więc same cienie na oczach nie działają tak jak w przypadku delikatnych blondynek. 

Usta: Bordowe usta to po raz kolejny hit sezonu :) Według mnie najlepiej wyglądają matowe, ale w wersji mokrej też się sprawdzają. Kolor uzyskałam mieszają kilka szminek z błyszczykiem, między innymi Chanel i Peggy Sage. Lubię mieszać kolory, więc niestety nie polecę Wam w tej chwili żadnej konkretnej pomadki :)
Pamiętajcie, żeby przed malowaniem ust intensywnym kolorem wygładzić ich powierzchnię! Wystarczy pilling i nawilżenie, np. Carmexem. Ja codziennie podczas mycia zębów delikatnie masuję usta szczoteczką, wykonując okrężne ruchy. Potem nakładam grubą warstwę pomadki nawilżającej. Niestety moje usta szybko pierzchną i to jedyna rzecz, która im pomaga. 


Manicure w stylu retro wykonany produktami Peggy Sage.

A Wy lubicie "mokry" makijaż? :)

xoxo

wtorek, 9 października 2012

Test kosmetyków Peggy Sage z kolekcji Retro Chic

Dzisiaj chcę Wam zaprezentować kilka moich ulubionych pozycji firmy Peggy Sage z nowej kolekcji Retro Chic. Cała seria jest godna polecenia - kosmetyki są dobrej jakości, a opakowania piękne. Coś dla fanek retro i nie tylko :) Przy zakupie kilku produktów dostajemy ozdobne lusterko w prezencie!


W kolekcji znajdziemy: 
* 3 nowe lakiery do paznokci
* 3 nowe cienie
* szarą, metaliczną kredkę
* mozaikę do policzków z pięknym, ozdobnym wzorem serca
* czarny tusz z nową szczoteczką - efekt 3D
* 2 błyszczyki
* 2 bardzo trwałe pomadki
* dekoracyjne lusterko

Z całej serii najbardziej spodobały mi się cienie do powiek: szary matowy i błyszczący czekoladowy. Są bardzo miękkie, praktycznie się nie obsypują (!), trzymają się cały dzień. Cielisty cień bazowy też jest ok, ale na mój gust zbyt świecący - ma satynowy połysk, a ja jestem zwolenniczką matów. Jeżeli jednak lubicie subtelny błysk, to polecam. 


Tak wyglądają cienie nałożone (bez kredki ani innych dodatkowych kosmetyków poza tuszem) według zalecenia Peggy Sage:


Szary cień nakładamy wzdłuż linii rzęs, brązowy w załamaniu powieki. Jest to sprytne rozwiązanie, bo połączenie zimnego i ciepłego cienia będzie pasowało do każdego typu urody.
Cienie wyglądają też dobrze oddzielnie, będę ich używała na dzień do cieniowania powieki pod eyeliner - brązu do czerwonych ust, szarego do różowych.

Kolejny kosmetyk który zwrócił moją uwagę to BB Cream. Uważam, że to jeden z lepszych europejskich BB jakich używałam. Co prawda dalej jest to bardziej krem koloryzujący niż podkład - w przeciwieństwie do swojego azjatyckiego pierwowzoru jest mało kryjący. Dla mnie to jednak zaleta - jest idealny na dzień. Nakładam go bardzo szybko, bez kremu (sam mocno nawilża), nie robi smug, zakrywa rumieńce, wycisza cerę i nadaje jej zdrowy, piaskowo-beżowy odcień. Można położyć kilka warstw, nawet na powieki. Występuje tylko w dwóch odcieniach ale dobrze się dopasowuje do cery i jest dość trwały jak na krem! Trzyma mi się cały dzień (mam cerę mieszaną).





Jak widać na zdjęciach BB poradził sobie z zakryciem rumieńców i zaczerwienień wokół nosa, ale nie zakrył drobnych przebarwień w okolicach ust i brody, ale mi to nie przeszkadza - lubię kiedy widać fakturę skóry w ciągu dnia. Gdyby Wam to jednak przeszkadzało, to można zakryć niedoskonałości punktowo korektorem, nie rezygnując z BB - będziecie się czuły lekko w ciągu dnia! 

Cera: BB Cream Clair - Peggy Sage, puder transparentny - Ben Nye, brązer do policzków Soleil de beaute - Peggy Sage, rozświetlacz Mirabelle - PS
Oko: cień bazowy Chair, cienie Retro Brown i Cherished Grey, kredka orientalna w linii wody, tusz do rzęs Lovely Cils - wszystko Peggy Sage
Usta - pomadka Wild Paradise 208 - Peggy Sage

Poniżej makijaż w chłodniejszej tonacji z użyciem tylko szarego cienia. Na ustach tym razem konturówka Bois de rose Peggy Sage.




Szary cień rewelacyjnie podkreśla brązową tęczówkę. W formie delikatnej mgiełki będzie w sam raz na dzień pod kreskę eyelinerem :)
W razie pytań - piszcie!

Mary Madeleine